Bejbi blues – repertuar kina









Baby Blues

    Podczas ferii zafundowano mi maraton kinowy. W ciągu 5 dni trzy filmy. Dałam się w to wciągnąć. Kto śledzi Mamęmaj wie, co oglądałam najpierw. Potem było o miłości, a dziś świeżo po Bejbi Blues.

I tak naprawdę to nie wiem co mam napisać. O tym filmie nie czytałam żadnych recenzji, opinii – nic. Poszłam spodziewając się czegoś dobrego (sądząc po tytule, bo temat kobiecy, trudny, ciekawy)… Sala kinowa wypełniona przeważnie młodzieżą, nastolatkami, zarówno dziewczętami jak i chłopcami. Przyszli grupami, modnie ubrani, wyluzowani, pewnie bez większych zmartwień, choć mogę się mylić. Zastanawiam się dlaczego wybrali Bejbi Blues? Temat raczej im odległy, a może i nawet śmieszny…

A tu cisza jak makiem zasiał. Przez cały czas trwania filmu usłyszałam tylko jeden komentarz: ,,Już nie mogę, zaraz wyjdę”. Baby Blues jest nie do opowiedzenia, bo brakuje słów. Mnie po wyjściu z kina bolały zęby, od zaciskania szczęk. Czy taki film jest potrzebny i komu? Myślę, że dobrze, że go obejrzałam. Jest przestrogą, jest obrazem współczesnego świata i w pewnym sensie młodzieży. Czy jest o baby blues czy raczej o dzieciach, które mają dzieci? Film mnie nie rozczarował, a wręcz głęboko poruszył, przeraził… Wzbudził różnorodne emocje. Cały czas gdzieś w głowie przesuwają mi się widziane dzisiejszego wieczoru obrazy. Myślę i analizuję… To chyba dobrze, że film ciągle żyje, a nie wraz z ostatnimi napisami na ekranie zostaje zapomniany. Polecam!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− pięć = jeden